Billund – tydzień pod znakiem LEGO! :)

Dania – Billund. Ten wyjazd planowaliśmy już od 2 lat… Pandemia trochę pokrzyżowała nasze plany, ale (w końcu!) udało się! I tak oto na początku czerwca udało nam się spełnić marzenia. Trochę dzieci, ale też i moje – spędziliśmy kilka dni szalejąc m.in. w Legolandzie i LEGO House! 😉

Jak dostaliśmy się do Danii?

Do Billund najszybciej można dostać się samolotem. Można też dojechać autem, przemierzając północne Niemcy… 

My jednak postanowiliśmy trochę urozmaicić sobie drogę i wybraliśmy trasę morsko-lądową. Pierwszy etap to podróż promem Stenaline Gdynia – Karlskorona. Nocny rejs był niesamowitym przeżyciem i dla dzieciaków i dla nas. 🙂  Na promie czekała na nas całkiem wygodna kabina (z piętrowymi łóżkami i z łazienką), sala zabaw, restauracja i sklep. I choć nie było łatwo zasnąć za pierwszym razem to już rejs powrotny był łatwiejszy. O 6 rano obudził nas Rod Steward rozbrzmiewający z głośników, zjedliśmy na promie śniadanie, chłopcy chwilkę jeszcze się pobawili i ruszyliśmy dalej… 

Na prom zabraliśmy nasze auto, więc pozostałe 500 km pokonaliśmy już własnym samochodem i była to całkiem przyjemna trasa. Ponieważ ruszyliśmy bardzo wcześnie to przydała nam się przerwa na kawę i rozprostowanie nóg, którą zrobiliśmy w szwedzkim mieście Lund.

Nasza morsko-lądowa trasa obejmowała też przejażdżkę przez prawie 8 km Most nad Sundem (to drugi co do długości most na świecie łączący dwa państwa!). Ale to nie jedyny taki most na tej trasie. Ciekawe jest też połączenie duńskich miast Nyborg i Korsorg. Zbudowane zostały tam łącznie 3 mosty (para drogowych i kolejowy) i to właśnie tam jest trzeci co do długości most wiszący na świecie.

[Obydwie te przeprawy są płatne, co też warto uwzględnić w swoich wycieczkowych planach.]

Tak więc drogę do samego Billund chociaż sobie wydłużyliśmy w porównaniu do podróży samolotem, ale za to i bardzo urozmaiciliśmy. 🙂

Nocleg w Billund

Wybraliśmy Lalandię i wakacyjny domek Classic plus, w którym mega wygodnie spać mogą 4 osoby, w dwóch oddzielnych sypialniach. 🙂 Jest też łazienka (na wyposażeniu pralka i suszarka), salon z kuchnią, który wychodzi na wspólną zieloną przestrzeń – tam rano i wieczorem dzieciaki grały w piłkę i szalały na trawie. Na terenie ośrodka są 3 lub 4 place zabaw i elektryczna ciuchcia, która krąży między placami zabaw i aquaparkiem :). Tak tak, bo tam jest też Aquapark i on jest w cenie wynajęcia domku. 🙂 W cenie domku nie ma natomiast parkingu – trzeba dopłacić, ale parkować można wtedy na terenie całego ośrodka – tuż pod aquaparkiem też. Z czego w sumie to nie tylko aquapark. Można tam jeszcze zagrać w minigolfa i kręgle. 🙂 pójść do kawiarni czy też do restauracji. 

Na szaleństwa w Danii przeznaczyliśmy 4 dni. Dzień w Lego House, dzień w aquaparku i dwa dni zabawy w Legolandzie. A więc po kolei! 

LEGO HOUSE

Pierwszym miejscem, które odwiedziliśmy był LEGO House. I tak, to jest dosłownie dom pełen Lego! Już sam wygląd budynku jest niesamowity – wygląda jakby był zbudowany z wielkich klocków.

LEGO House to wielka przestrzeń do zabawy klockami Lego. Bardzo kreatywna i wciągająca, podzielona na kilka stref. Na poziomie -1 jest krótka historia klocków LEGO i wystawa z pierwszymi zestawami. Piętro wyżej (na poziomie 0) jest sklep, restauracja i kawiarnia (powiem o nich za moment) i mini fabryka.

W mini fabryce produkowane są podstawowe klocki LEGO – dla każdego odwiedzającego przygotowana jest paczka z dopiero co wyprodukowanymi czerwonymi klockami. 

Na wyższych piętrach obejrzeć można konstrukcje z LEGO i LEGO Duplo – dinozaury, auta,  i całe wielkie budowle górskich miasteczek 

Pozostała część Domu z Klocków podzielona została na kolorowe strefy doświadczeń, w których dzieciaki (i dorośli też) mogą bawić się, układać i tworzyć ciekawe konstrukcje z klocków. Budować miasta, szybkie pojazdy – co tylko podsunie nam wyobraźnia.

Hitem dla Starszaka okazały się roboty! 🙂 Trzeba było programować ich ruchy, by zasiać jak najwięcej kwiatów dla pszczół. Był tam chyba z 5 razy. 🙂 Poza sezonem kolejki nie były duże. Jedna tura robotów trwa ok 15 min. i to właśnie maksymalnie tyle wystarczyło czekać na swoją kolej. 🙂

A jeśli zgłodniejecie to w LEGO House jest kawiarnia (kanapki, drożdżówki, ciastka) albo restauracja MINI CHEF. Żeby z niej skorzystać trzeba zarezerwować wcześniej stolik. Co jest w niej wyjątkowego? Jeśli chcesz dostać jedzenie to musisz je sobie ułożyć – zaprojektować swój posiłek, który jest podawany przez roboty. Przygotowywany jest podobno przez ludziki LEGO, dlatego trzeba zaprojektować go z klocków (przecież ludziki nie rozumieją w ludzkim języku 😉 ). To mega frajda dla dzieciaków, kiedy to z kilku klocków i instrukcji w menu komponują swój lunch, który podawany jest przez roboty w lunchboksach w kształcie klocków LEGO. 🙂 Żółty klocek menu jest tylko dla dzieci – to mała niespodzianka: ludzik LEGO kucharz, który dostępny jest tylko w tej restauracji. 🙂

W LEGO House spędziliśmy cały dzień! Dosłownie: od otwarcia do zamknięcia i… dla moich chłopców to było za krótko! Nie udało nam się zajrzeć do każdej ze stref, bo roboty, budowanie pojazdów i wyścigówek oraz tworzenie własnego miasta tak ich wciągnęło, jak jeszcze żadne miejsce do tej pory. 🙂

Bilet wstępu do LEGO House najlepiej kupić online: Home of the Brick, poza sezonem letnim kupowane online kosztują 219 DKK (ok 190 zł), a w sezonie 249 DKK. W kasach na miejscu są o 30 DKK droższe.

Cena obiadu w restauracji MINI CHEF to 199 DKK za osobę dorosłą i 119 DKK za dziecko. Porcje są naprawdę spore, a do tego ile zabawy! 😀

LEGOLAND

Na Legoland przeznaczyliśmy dwa dni. Dwa dni szalonej zabawy. Pobyt w Billund tuż przed letnim sezonem zaowocował – brakiem kolejek. Praktycznie na większość atrakcji wchodziliśmy od razu, bez czekania. Dzięki temu dzieciaki były zadowolone i nie męczyły się staniem i czekaniem na swoją kolej. Jedyne czego przed sezonem nie da się zaplanować to pogoda. Na początku czerwca temperatury były ok 13 st., w słońcu do 18 st. To co może zepsuć zabawę to deszcz, u nas na szczęście padało tylko jedno popołudnie – a tak po prostu cieplej się ubraliśmy. 🙂

W Legolandzie dzieci o wzroście od 115 cm mogą korzystać już z prawie wszystkich atrakcji. Tylko kilka jest takich, przy których wymagany jest wzrost 120-130 cm. Ale atrakcji jest tak dużo, że moim dzieciakom wcale nie było żal, że gdzieś jeszcze wejść nie mogą. Za to bardzo cieszyli się, że z niektórych rzeczy mogą korzystać wiele razy. 🙂 To właśnie jest to szczęście nie stania w kolejkach. 🙂 Wybór atrakcji jest gigantyczny – dlatego faktycznie warto wykupić sobie bilety 2-dniowe i skorzystać sobie z każdej możliwej atrakcji.

Jedynym minusem Legolandu jak dla mnie jest jedzenie – przed sezonem nie wszystkie restauracje były jeszcze otwarte, więc nie było pełnego wyboru. Trzeba po prostu przygotować się na hot-dogi, frytki i za słodkie lody. 😉 Ale to już uroki parków rozrywki. 😉

2-dniowy Bilet do Legolandu też kupiłam online przez stronę PARKMANIA.PL. Było trochę taniej niż przez stronę Legolandu. 🙂 Cena przed sezonem wynosiła ok 430 DKK/osobę.

 

To by było na tyle z naszego pobytu w Billund w Dani. To kiedy Wy się wybieracie? 🙂

Teraz zdecydowałabym się chyba na jeden dodatkowy dzień nic-nie-robienia –  na place zabaw i spacer po Billund. 🙂 Ale to może za jakieś 2 lata, kiedy zatęsknimy już na tyle mocno, żeby powtórzyć naszą przygodę w świecie LEGO. 🙂

Rate this post
(Visited 48 times, 1 visits today)

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.