O mnie

Cześć!

mam na imię Patrycja i jestem mamą dwójki dzieci: Filipa (2015) i Dawida (2017). Dwójki rozbrykanych dzieci.
Chociaż… rozbrykanych to raczej mało powiedziane…
Na pewno słyszeliście już gdzieś termin: High-Need-Babies? Ja, jak czytam artykuły na ten temat, to mam wrażenie, że ktoś po prostu był u mnie w domu, obserwował codzienność F. i D., a potem o nich napisał! Choć pewnie to nic nadzwyczajnego i myśli tak każdy, kto ma dziecko o wyjątkowo wysokich potrzebach w domu. ;D

High-Need-Babies są:

  • nadmiernie wrażliwe na bodźce
  • domagające się 100% uwagi
  • zanoszące się histerycznym płaczem
  • a jak już zasną to wybudza je każdy byle szelest. Nie mówię tu o wieczornym oglądaniu filmu czy rozpakowywaniu zmywarki na drugim końcu 90-cio metrowego mieszkania, mam raczej na myśli pisanie na klawiaturze laptopa, przewracanie strony w książce, czy … hmm… mruganie ;).
Teraz już znacie, tak mniej więcej, zarys temperamentu moich dzieci. Starszego zwłaszcza… Młodszy… młodszy to raczej typ How-Sweet-Baby z niewielkimi odstępstwami (haha! ciągle lecz do tej pory bezskutecznie próbuję go położyć do wózka jak nie śpi! Albo ułożyć do spania w łóżeczku) ;).

A ja? Ja w matczynej codzienności próbuję te swoje High-Need-Babies zrozumieć. Sprostać ich potrzebom i…. chociaż odrobinkę uspokoić i wyciszyć.

Chcę pokazać im jak słuchać własnego ciała, pomóc im rozumieć emocje i świadomie reagować na docierające do nich zewsząd bodźce. Jednocześnie wspierając ich rozwój psychiczny i fizyczny, wpierać ich naturalny potencjał.
Próbuję pokazać im MINDFULNESS, co w języku polskim tłumaczone jest jako „uważna obecność” lub „pełnia obecności”. Choć ja zdecydowanie bardziej wolę oryginalny termin „mindfulness”.
Wprawdzie tej najprostszej obecności „tu i teraz”, czyli skupieniu się na trwającej właśnie chwili i nie wybieganiu myślami zbyt daleko naprzód, to ja uczę się od nich. Dlatego właśnie Mindfulness jest też (albo i zwłaszcza) dla mnie. Dla introwertyczki kochającej spokój i porządek. Dla matki, która nie chce aby dni przelatywały przez palce, jeden po drugim, miesiąc po miesiącu. Dla kobiety, która potrzebuje się zrelaksować i odpocząć po całym dniu pracy i opieki nad dziećmi. Dla żony, która chce dbać o relacje ze swoim mężem. Dla człowieka, który potrzebuje bycia w kontakcie z ludźmi wokół.

To właśnie o tym będę tutaj pisać.

  • o oswajaniu się z ciszą i o doświadczaniu spokoju (mindfulness dla dzieci)
  • o byciu detektywem od spraw stresu swojego i stresu dziecka, o byciu tu i teraz i o dniach, które nie przelatują przez palce jeden po drugim (mindfulness dla mam)
  • o codzienności z high-need-babies, o dniach z moimi wysoko wrażliwymi dziećmi 🙂

W naszej codzienności wspieram się pedagogiką Marii Montessori, sprawdza się idealnie w tworzeniu przestrzeni odpowiedniej dla ciekawych świata dzieci.

A dodatkowo (już tak całkiem osobiście) staram się, aby moje otoczenie było w miarę „ekologiczne”. Na tyle ile się da (póki co) w wielkim mieście jakim jest Warszawa.

Jak już wspomniałam wyżej, bardzo ważny jest dla mnie mąż – Grzegorz (programista). On to każde codzienne wyzwanie podejmuje ramię w ramię ze mną. Z dziećmi potrafi zrobić wszystko: od tych najprostszych spraw, jak zmiana pieluchy i zabawa klockami Lego, po te najtrudniejsze… jak położenie naszych dzieci spać ;). Mam nadzieję, że uda mu się znaleźć od czasu do czasu chwilę i dodać kilka słów od siebie. W końcu ten sam świat okiem drugiej osoby może wyglądać całkiem inaczej. Wtedy też poznacie męski punkt widzenia.

Ah! Jest jeszcze kot. Ale on to całe dnie śpi i wygląda jakby miał wszystko w … nosie :). Przynajmniej dopóki ma miski pełne jedzenia 😀

Teraz już mniej więcej wiecie, kim jesteśmy: ja i moja rodzinka oraz czego możecie się tutaj spodziewać. Zapraszam więc do czytania i wspólnego poszukiwania drogi do satysfakcjonującego rodzicielstwa, z czasem na relaks i szczęśliwymi (choć rozbrykanymi) dziećmi wokół.
JESTEŚMY TEŻ O TU:

(Visited 280 times, 1 visits today)