Ciach, ciach! Nożyczki, w rękach dwulatka.

Od ponad pół roku jest jedna rzecz, po którą mój 3-latek sięga codziennie to… NOŻYCZKI! Tak tak, dziś będzie o nożyczkach w rękach dziecka, więc to wyjątkowo praktyczny wpis, w porównaniu do tych poprzednich ;). Przyznam szczerze, że widok mojego wtedy jeszcze 2,5-letniego High Need Baby z nożyczkami w rękach potrafił podnieść mi ciśnienie lepiej niż kawa ;). Ciągle jestem niesamowicie szczęśliwa, kiedy odkłada je na miejsce i wiem, że wykonał swoją pracę. Tylko swoją pracę. A wszystko wokół wygląda ciągle tak samo. 🙂

Kiedy dać dziecku nożyczki do ręki?

Młodszy syn nożyczkami jeszcze się nie zajmuje (ufff!). A F. już naprawdę nieźle sobie z nimi radzi. Zaczął się nimi interesować mniej więcej jak miał 2,5 roku. Chwycił w swoje ręce wtedy te nożyczki, które widział najczęściej – czyli do obcinania dziecięcych paznokci. I w sumie był to strzał w 10, bo świetnie wpasowały się w jego rączki.

Jego chwyt niczym nie przypominał prawidłowego trzymania nożyczek, raczej wyglądał jakby używał… hmm… sekatora! 🙂 Ciął dwiema rękami, więc na początek była mu potrzebna osoba, która będzie trzymać papier. Siedzieć i trzymać papier przez minutę, dwie, pięć a czasem i dziesięć.

Chęć nauczenia się wycinania, właśnie teraz, tutaj i natychmiast, to jedno z okien dziecięcych możliwości, faza wrażliwa, o której pisałam → o tutaj. Idealny czas kiedy dziecko jest zafascynowane zdobyciem konkretnej umiejętności. Było niemalże tak, jak opisuje to Maria Montessori, czyli F. zaczął ciąć, ciąć i jeszcze raz ciąć, a wszystkie inne pomoce i zabawki nagle przestały dla niego istnieć. Tu przemycę trochę teorii pedagogiki M. Montessori. o tak zwanej „polaryzacji uwagi”, czyli chwilach kiedy dziecko całym sobą koncentruje się i skupia na jakiejś czynności :

„…Uwaga dziecka niejako związuje się z przedmiotem, którym się zajmuje – aktywnie w głębokim skupieniu i oddaniu. Faza ta kończy się gdy dziecko czuje się tą aktywnością nasycone. Charakterystyczne jest dla niej powtarzanie zajęcia. Nie musi być w tym miejscu osiągnięty cel zewnętrzny. Liczy się cel wewnętrzny, a więc sama radość z wykonywania czynności, który pośrednio prowadzi do zdobycia nowych umiejętności.”

Cytat: Małgorzata Miksza "Zrozumieć Montessori. Czyli Maria Montessori o wychowaniu dziecka"

A wiecie, że nożyczkami może zainteresować się już 16-miesięczne dziecko? 😀 To dopiero musi być widok! 16-miesięczny „hajnid” z nożyczkami w rękach ;).

PIERWSZE NOŻYCZKI

Pierwszymi nożyczkami dla F., tak jak wspomniałam wyżej, były te do obcinania dziecięcych paznokci, jednak chciałam, żeby miał swoje własne. Wpisałam więc w wyszukiwarce Allegro „nożyczki dla dziecka” i… wow! Ile one mają kształtów, rozmiarów, funkcji i kolorów. Myślałam, że to będzie szybka akcja, a pół wieczoru siedziałam i myślałam, które zamówić… 😉

Kompletnie nie wiedziałam, które będą najlepsze, kupiłam więc 3 rodzaje, żeby zobaczyć i wypróbować jak F. Sobie z nimi poradzi i przede wszystkim: żeby wybrał sam, te, które mu pasują najbardziej. Najważniejsze jest to, żeby takie nożyczki były ostre – by swobodnie przeciąć papier. Dobrze też, aby miały zaokrąglone końce – tak jest bezpieczniej i dla dziecka i dla wszystkiego wokół. 🙂

Jego ulubione to te czerwone, z dodatkowym oczkiem na palec wskazujący. Są wygodne, lekkie i ostre 🙂 Czyli dokładnie takie jakie nożyczki być powinny.

Używa ich na zmianę z tymi ze wzorem pszczoły. Teoretycznie lepiej jest, kiedy nożyczki nie mają żadnych odwracających uwagę wzorów – aby dziecko mogło skupić się tylko na wycinaniu. Ale F. lubi pszczoły (ma lunchbox’a z pszczołą, bidon z pszczołą i jak zobaczył, że na ekranie mojego laptopa pojawiły się nożyczki z pszczołą, to od razu sobie takie zażyczył).

Nie sprawdziły się u nas kompletnie te nożyczki z mechanizmem uciskowym, mam wrażenie, że one przeznaczone są na wcześniejszy etap zapoznawania się z wycinaniem – F. gdy je dostał, wiedział już na jakiej zasadzie działają nożyczki i te z mechanizmem uciskowym po prosu mu nie pasowały. Ale może gdy młodszy Brzdąc zainteresuje się wycinaniem, to pokaże mu na początek właśnie takie.

WYCINANKI

Zabaw i zajęć do nauki wycinania jest całe mnóstwo.

  • cięcie kolorowych pasków na odcinki
  • wycinanie po wzorze (np. zygzak, linia prosta) – na przykład o takie jak → tutaj
  • wycinanie figur geometrycznych
  • wycinanie innych kształtów i obrazów

F. jednak uwielbia zajęcia najbardziej praktyczne. Kiedy tylko u nas w domu pada hasło „trzeba to najpierw otworzyć” F. z okrzykiem „ja to zrobię!” idzie po nożyczki. Otwiera listy i paczki, które przynoszą listy przyniesione przez kuriera lub listonosza. Otwiera torebki z przyprawami i inne produkty spożywcze, które używamy w kuchni. Przed Świętami Bożego Narodzenia rozpakowywał nawet choinkę ;). Wycina też swoje ulubione bajkowe postacie z gazetek. Razem też pakujemy nasze paczki lub prezenty – rysuję wtedy dla F. linie na papierze i on wycina mi określony kawałek, a potem razem tniemy taśmę.

On po prostu uwielbia coś przecinać 🙂

OSTROŻNIE!

Nauka wycinania to też czas na określenie reguł dotyczących tego jak i gdzie można nożyczek używać. F. Trzyma swoje nożyczki na tacy, która stoi na regale na półce z innymi rzeczami do prac „kreatywnych”. Uczymy go żeby zawsze tam odkładał je po skończonej pracy, mamy dużą motywację, bo młodszy syn uwielbia bawić się rzeczami zostawionymi przez brata na podłodze. Poza tym nigdy, ale to przenigdy, nie zostawiamy F. samego jak pracuje z nożyczkami. Chyba dlatego, że naprawdę lubię jego włosy i ubrania takie jakie są ;).

Uwielbiam patrzeć jak mój 3-latek się nad czymś skupia całym sobą. Jak pracuje i koncentruje się tylko na tej jednej rzeczy przez kilkanaście minut. A nie ma takich rzeczy zbyt dużo 😉 

(Visited 1 421 times, 1 visits today)

Zostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *